wtorek, 13 marca 2012

szcześć (dzień szósty)

Od morza do morza.
Dzisiaj lajcikowo o 8 ruszyliśmy w stronę zachodniego brzegu. Było bardzo zimno - tylko 22 stopnie. W odróżnieniu od poprzednich dni zwiedzaliśmy tym razem stare zabytki. Akka w całości odbudowanie ruiny zamku - będące w prywatnych rękach. Potem zobaczyliśmy pozostałości po olbrzymim miejście heroda Tego Heroda. Przed zwiedzaniem obejrzeliśmy film (animowany) dotyczący historii tego miejsca - całkiem ciekawa koncepcja. Wspaniale zachowane ruiny, wraz z najstarszym od 2 tysięcy lat wciąż wykorzystywanym teatrem. U żydków ciągle brak kasy na przeszukiwanie "jakiśtam" ruin. Potem udaliśmy się do Hajfy, gdzie zwiedziliśmy piękne ogrody na wzgórzach karmen. Ponieważ program w 100% wypełniony był wizytami w toaleach, sklepach i kościolach (dokładnie w tej kolejności) nie było czasu na zwiedzenie całości ogrodów. Porobiliśmy fotki zza płotu i pojechaliśmy do tel- awivu. Miasto ma 100 lat, ale jego najstarszą część właśnie odrestaurowano. Znajdują się tam uliczki, fontanna i mostek ze znakami "poświęcone" wszystkim znakom zodiaku. Na koniec, żeby nie było tak świecko szybciutko weszliśmy do kościoła, pw. najświętszego rozłamu - judaizmu i chrześcijaństwa.
Przejechaliśmy do hotelu w Betlehem. Jutro też lajcik - stratujemy o 8 rano.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz