poniedziałek, 7 lipca 2014
Alergia na wakacje
Mieliśmy nic nie zwiedzać, tylko wypoczywać, jednak pojechaliśmy z biurem podróży, reklamującym się "wakacje bogate w atrakcje". Pierwsza atrakcja była jeszcze samolotowa - zgubiliśmy bobra. Córka nie ma co lizać... Możliwe, że z tego powodu dostała alergii. To znaczy niedoświadczeni rodzice uważali, że to kaszel od klimatyzacji i spali kilka nocy bez niej (klimatyzacji, nie córki) pocąc się niemiłosiernie z powodu panującego nocą chłodu - tylko 29 stopni. Szczelne kotary odcinają od światła słonecznego, ale również i od powietrza. Niestety kaszel Kudłatej nie ustępował - postanowiliśmy skorzystać z usług tutejszego szarlatana. Hotel wyposażony jest w higienistkę - młodą turczynkę lubiącą rock&rolla. Obwąchała, obejrzała i zawyrokowała: "jdl kzh dkja zhd". Nie miała na to lekarstwa bo skrzydełka nietoperza skończyły się w zeszłym tygodniu. Po naszym wyjściu pewnie napisała o tym smutną balladę.
Odczuwając pewien niedosyt diagnostyczny, skorzystaliśmy z usług ubezpieczenia. O dziwo zjawił się pan w białym samochodzie (tutaj wszystkie są białe a miał to być znak rozpoznawczy) z kartką na której po angielsku miał zapisany numer pokoju "310". Zawiózł nas do lokalnej przychodni/ostry dyżur. Warunki lepsze niż w naszym kraju nad Wisłą - nie było kolejki, za to była klima i telewizor. Personel medyczny w postaci:
1 x lekarz (jedyny znający angielski),
1 x pielęgniarka,
1 x sekretarka,
1 x księgowa,
wiele x miejscowych dzieci (nie pytaliśmy które czyje).
Pan doktor przeprowadził bardzo profesjonalne badanie przy użyciu stetoskopu. Zawyrokował diagnozę w postaci alergii. Wypisał receptę na "kdsjlsajxznlcjsa". Jako terapię zalecił częstą kąpiel w morzu. Z tym samym miłym panem udaliśmy się do apteki, gdzie za pomocą międzynarodowego plastiku zakupiliśmy lekarstwo. Nieufni w wiedzę bardzo miłego pana doktora, za pomocą wujka google sprawdziliśmy co zawiera specyfik. Okazało się, że w Polsce tego leku nie podaje się poniżej 12 roku życia bo zawiera pseudoefedrynę;). Przyparci do muru z powodu stanu Córki podaliśmy połowę zalecanej dawki. Dziecko pierwszy raz od 4 dni przespało 10 godzin bez przerwy. Próbowała raczkować, ale zasypiała w pół kroku. Dziękujemy doktorkowi - dawno się tak nie wyspaliśmy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz