wtorek, 8 lipca 2014
dobrodziejstwa elektroniki
Zabraliśmy na wakacje także naszą opiekunkę. Była schowana głęboko w bagażu, gdyż w obecnej sytuacji obawialiśmy się kontroli na obecność sprzętów podsłuchujących. Cynk dał nam prosiaczek, bo usłyszał u sowy. Taki cud techniki, co go karmić nie trzeba. Niestety ma pewne ograniczenia - pierwszym jest godzina zasypiania córki, tuż przed zamknięciem baru. Drugim odległość na jaką można od niej odejść - pozostaje jeszcze 50 m do baru.
Po trzech dniach obsługa już nie pyta co zrobiliśmy z dzieckiem, a także nie interesuje się niepotrzebnie stojącym w przejściu monitorkiem. Barman wie, że właśnie położyliśmy spać dziecko i przez ostatnie 15 minut polewa od serca, zwłaszcza dla zmęczonej mamy.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz