Dzisiaj na śniadanie była kolejka i nic więcej.
porwaliśmy się skoro świt 6:45 w te pędy na śniadanie, a tam ... kolejka, jako że Polska naród kolejkowy ustawiliśmy się na końcu,który za chwilę stał się środkiem. Udało nam się zdobyć parę sztućców, jedno jajko, kromkę chleba i ziółka (zamiast herbaty).
w kolejkę stawałem jeszcze dwa razy zdobyliśmy pomidor (kilka plasterków), kolejne jajko, ogórek i miód.
Po jakże obfitym śniadaniu udaliśmy się na zwiedzanie miasta Ochryd, wpisanego na listę UNESCO: cerkiew Św. Zofii i Bogurodzicy z freskami i amfiteatr z czasów rzymskich. Oczywiście nie pominęliśmy po drodze żadnego kibelka (było ich więcej niż kościołów).
następnie przejechaliśmy nad jezioro Prespańskie, najwyżej położone jezioro w Macedonii (85 3 m n.p.m.), w rejonie Parku Narodowego Galicica. Następnie do Bitoli, dawnego greckiego miasta Heraclaea Lincaestis, gdzie zobaczyliśmy fragmenty świątyń, teatr, a przede wszystkim ogromną mozaikę z V w. n.e. (reszta mozaiek przykryta żwirkiem) Natomiast w centrum Bitoli, główną ulicą, Szirok Sokak, przeszliśmy do placu z pomnikiem Filipa II Macedońskiego. Nic ciekawego no może wieża zegarowa która dawała trochę cienia. Odwiedzimy również cerkiew św. Dimitrja z rzeźbionym w drewnie ikonostasem. Po powrocie do hotelu, zjedliśmy obiadokolację, i poszliśmy na spacerek nad głębokie (250m) jezioro Ohrydzkie. Wypiłem piwko więc pora spać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz